Zdrowie

Pożywienie o działaniu przeciwzapalnym

Na wstępie tego wpisu chciałabym przytoczyć pewną sytuację, która niedawno wydarzyła się w moim życiu i w dużej mierze wyjaśni, dlaczego mój blog posiada nazwę „Szarlatan”. A więc…

Razu pewnego mój narzeczony opowiedział mi, że będąc w sklepie rozmawiał z jedną straszą Panią ze stanowiska mięsnego, która nie była zbyt „żwawa” i szybka, a na jej twarzy można było zauważyć grymas bólu. Zwierzyła się mu, że od roku cierpi na stan zapalny żyły w kolanie, który znacznie utrudnia jej poruszanie i pracę. Mówiła, że nie ma już sił i wspomaga się pijąc codziennie 6 kaw(??!). Jedyną opcją, którą doradził jej ortopeda była maść, która okazała się być nieskuteczna. Pani z mięsnego powiedziała mojemu narzeczonemu, że „próbowała już wszystkiego” i jest zdesperowana.

Ukochany mój, jako że jest człowiekiem o sporej dozie empatii powiedział jej, że ja hobbystycznie czytam książki o medycynie niekonwencjonalnej oraz o dietetyce i może się ze mną skonsultować w temacie jej kolana. Odpowiedziała, że już raczej nie ma nadziei, ale jak najbardziej jest skora spróbować. Tego samego wieczoru przysiadłam, wzięłam kartkę i napisałam jej jakie produkty o działaniu przeciwzapalnym powinna wprowadzić do swojej diety. Napisałam jej przede wszystkim, iż powinna ograniczyć picie kawy, co najmniej z 6 do dwóch oraz rozpocząć suplementację olejem lnianym i kilka innych zaleceń.

Po dwóch dniach owa Pani przyszła do pracy i uśmiechem na twarzy oznajmiła mojemu lubemu, iż jest bardzo zaskoczona, ponieważ ból zmalał. Jego to jakoś szczególnie nie zaskoczyło, ale jej koleżanki z działu mięsnego zaczęły patrzeć na mojego narzeczonego w sposób co najmniej podejrzliwy. Usłyszał, że ich zdaniem (cytuję) „to jakieś diabelskie sztuczki… ta medycyna alternatywna i, że przeciągnął ich koleżankę na ciemną stronę mocy”. Na początku zrobiło mi się odrobinę przykro, ponieważ po raz kolejny sprawdziła się u mnie zasada „dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”, ale po chwili dotarło do mnie, że w sumie to zabawne… Ludzie w dzisiejszych czasach uważają za „normalne” metody farmakologiczne, a zwykłe jedzenie uznają za „diabelskie sztuczki”. I stad pomysł na „szarlatana”. Według słownika języka polskiego słowo „szarlatan” oznacza oszusta, kuglarza, magika… Moim zdaniem idealnie wpasowało się w tamtą sytuację.

Tak więc drodzy Państwo, jeśli cierpicie na stany zapalne możecie wprowadzić do swojej diety następujące pożywienie:

  • Ananasy (nie z puszki) – o ananasach i ich właściwościach niewiele się słyszy, jednakże dla osób z przewlekłymi stanami zapalnymi niezwykle istotny jest zawarty
    w nich enzym o nazwie Bromelina, który niweluje stany zapalne zatok, stawów itd.
    U mnie również zauważyłam działanie niwelujące opuchliznę i worki pod oczami. Nie należy jednak z ananasem przesadzać… Mnie wystarcza plasterek dziennie. Odkąd piję robione przez siebie soki z dodatkiem ananasa właściwie nie choruję na ból gardła i anginę – źródła naukowe podają bowiem, iż bromelia ma silne działanie antybiotyczne w chorobach układu oddechowego. Myślę więc, że warto kupować ananasy. Wiem, wiem… takie drogie są. Za jednego ananasa zapłacicie około 8 zł i wystarczy na jakiś tydzień, czasami dłużej. Hmm… złotówka dziennie jako inwestycja we własne zdrowie brzmi lepiej, nieprawdaż?
  • Olej lniany nierafinowany, zimnotłoczony – od pewnego czasu jestem zafascynowana właściwościami poszczególnych olejów, które moim zdaniem stanowią najczęściej esencję poszczególnych roślin. Temat kwasów tłuszczowych wydawał mi się nie do ogarnięcia (te dłuuuuuuuuuuuuuuugie nazwy). Ze wszystkich publikacji wywnioskowałam jednak, iż tak naprawdę ludzki organizm potrzebuje jedynie dwóch rodzajów kwasów LA (omega-6) oraz ALA (omega-3), które znajdują się w oleju lnianym. Wszystkie pozostałe organizm jest w stanie wyprodukować z obu powyższych. Olej, który spożywamy nie może być jednak poddany obróbce cieplnej podczas produkcji (powinien być zimnotłoczony), oraz nie powinien być poddany procesowi oczyszczania (rafinacji), który to proces pozbawia go cennych właściwości. Kwasy te posiadają właściwości przeciwzapalne i są (moim zdaniem) absolutnie niezbędne każdemu człowiekowi… Dla mnie to jedyne właściwe źródło kwasów tłuszczowych z wyjątkiem orzechów i pestek. Tranu nie spożywam. Nie będę się tutaj rozpisywać, bo – jak wspomniałam – dietetykiem ani autorytetem nie jestem… Olej taki kupicie w aptece oraz w sklepach internetowych. Należy go trzymać w lodówce. Ja osobiście spożywam dwie łyżki dziennie.
  • Kurkuma zawierająca kurkuminę – dużo się o niej słyszy, ale osobiście nie znam żadnej osoby, która by ją stosowała jako lekarstwo. Ja codziennie wieczorem łyżeczkę kurkumy dodaję do szklanki wody, po czym do takiej mikstury dodaję odrobiny pieprzu Cayenne oraz łyżkę oleju lnianego (zimnotłoczonego i nierafinowanego) – taka mikstura jest co prawda dla niektórych trudna do wypicia, ale z pewnością zaobserwujecie po niej zwiększenie odporności oraz zmniejszenie stanu zapalnego,
  • Dużo czytałam o herbacie o nazwie Lapacho, herbata Inków lub Pau d’arco. Osobiście nie próbowałam, jednakże przy najbliższej okazji ją kupię w herbaciarni. Według źródeł wykazuje silne działanie przeciwzapalne. Warto spróbować… Stosowanie poszczególnych produktów sugeruję skonsultować z lekarzem, jeśli jesteście chorzy np. na zakrzepicę żylną, ponieważ zarówno ananas jak i Lapacho posiadają właściwości rozrzedzające krew, więc niektóre produkty mogą kolidować z działaniem leków.
  • Owoce i warzywa – może to banalne, ale uwierzcie – organizm ich potrzebuje, by poprawnie funkcjonować i – co za tym idzie – sprawnie radzić sobie z chorobami. Jeśli masz problem z jedzeniem warzyw i owoców (niektórzy nie lubią) sugeruję zakup suplementu o nazwie zielony jęczmień, który może być alternatywą dla spożywania dużych ilości warzyw. Dla jęczmienia poświęcę osobny post, ponieważ moim zdaniem zdecydowanie jest tego wart!
  • Chli Pieprz Cayenne – posiada właściwości przeciwzapalne oraz przeciwbólowe, dodaję odrobinę do szejków owocowych oraz do codziennych potraw,
  • Imbir – posiada właściwości przeciwbólowe oraz przeciwzapalne, ja osobiście przygotowuję sobie szejk z owoców do którego dorzucam odrobinę imbiru, jednakże sporadycznie (szczególnie przy stanach zapalnych gardła) stosowałam herbatkę z imbiru. Korzeń imbiru kroiłam i zalewałam wodą w małym garnku i sporządzałam z niego napar gotując całość przez około 10 minut. Do herbatki dobrze jest dorzucić anyż, goździki, cynamon i dosłodzić ją miodem. Ostatnio zrobiłam „herbatkę” w formie grzańca:) Piwo wlałam do garnuszka i pozwoliłam, by na gazie stało się gorące, lecz nie wrzące. Do piwa dodałam przyprawy: imbir, goździki, cynamon oraz miód. Można również wkroić pomarańcze i wycisnąć sok z cytryny. Dla starszych kuracjuszy może to być miła opcja na leczenie przeziębienia:)szwiz-300x176
Udostępnij wpis