Zdrowie

Leczysz się antybiotykami? Zobacz co może Ci grozić i jak temu zapobiec.

Korzystając do niedawna z porad lekarzy odniosłam wrażenie, iż antybiotyki stały się remedium na większość dolegliwości. Są niezwykle pomocne w walce z wieloma chorobami, często nawet niezbędne. Uważam jednak, iż ich przepisywanie oraz stosowanie jest wielokrotnie nadużywane.

Ostatni raz, gdy byłam na wizycie u lekarza dostałam receptę na antybiotyk bez wcześniejszej weryfikacji przez owego specjalistę co wywołało moje dolegliwości. Po prostu… Boli mnie gardło…- powiedziałam. Infekcja – odparł lekarz… Antybiotyk przepiszę – dodał. I wyszłam ze świstkiem, który po chwili wyrzuciłam do kosza.

Dlaczego? Antybiotyki mają to do siebie, że niestety zabijają również dobre mikroorganizmy w przewodzie pokarmowym (oprócz bakterii wywołujących nasze dolegliwości zabijają również te pożyteczne, które wpływają na trawienie). Pożyteczne bakterie stanowią florę jelitową, która posiada następujące funkcje:
– niszczą patogenne drobnoustroje i wpływają na perystaltykę jelit oraz ich regenerację,
– hamują wzrost niekorzystnych bakterii poprzez utrzymywanie niekorzystnych dla nich warunków (kwaśne pH),
– wpływają na aktywność układu immunologicznego.

To tylko niektóre z funkcji flory jelitowej, które wymieniane są w literaturze. Niestety flora może zostać naruszona poprzez działanie antybiotyków, co może spowodować (i najczęściej powoduje) przykre konsekwencje, które możemy odczuć od razu po przyjęciu antybiotyku, lub kilka lat później.

Mój przyjaciel brał jakiś czas temu antybiotyki mające sobie poradzić z bakterią Helicobacter pyroli wywołującą wrzody. Podczas brania antybiotyku jego układ trawienny mocno dawał mu się we znaki, odczuwał intensywny ból w dole brzucha oraz ogólne osłabienie. Powiedział mi, że „najchętniej po antybiotyku siedziałby cały dzień w fotelu, ponieważ na nic nie ma siły”. Niestety – nawet gdyby mógł siedzieć w owym fotelu cały dzień  antybiotyk by mu na to nie pozwolił, ponieważ średnio co 10 minut musiał biegać do toalety, co było jednym ze skutków ubocznych opisanych w ulotce.

Zaproponowałam mu, aby udał się do sklepu zielarskiego po następujące specyfiki:
• Probiotyk – czyli pożyteczne bakterie, które na nowo zasiedlą jelita po zniszczeniu poprzednich przez antybiotyk. Dodatkowo działanie probiotyku można wspomóc prebiotykiem, czyli (jak to nazwała Pani w sklepie zielarskim) „nawozem” dla rozwoju pożytecznych bakterii. Lekarz nawet go nie poinformował, że powinien zażywać probiotyki podczas i po wzięciu antybiotyku. Sugerowałam mu kurację probiotykiem przez kilka miesięcy. Istnieje ogólny pogląd, który wielokrotnie słyszałam, że probiotyki to „osłona” i trzeba ją brać w trakcie brania antybiotyku. Nie. Należy je brać jeszcze długo po nim, inaczej nie będzie efektu. Jeśli tego nie uczynimy możemy doprowadzić się do choroby, która wynika z niedoboru pożytecznych bakterii o nazwie kandydoza.
• Spirulinę – kolega brał przez kilka dni antybiotyk i niestety jego organizm źle to znosił (nie miał apetytu i dokuczało mu rozwolnienie), spirulina miała więc na celu odżywienie wyjałowionego organizmu we wszystkie istotne dla niego składniki odżywcze. Dla zainteresowanych tematem stworzyłam oddzielny wpis o spirulinie.
• Enzymy trawienne – odpowiedzialne za wszystkie funkcje ludzkiego organizmu (oddychanie, przemiana materii, rozkładanie oraz przetwarzanie pożywienia), naturalnie ich źródłem są surowe warzywa i owoce (ananas!), w sytuacji gdy organizm jest wyjałowiony zasugerowałam mu suplement,
• Napar z lukrecji (cena za sporej wielkości saszetkę lukrecji to 2,50 zł) który miał za zadanie wspomóc żołądek. Lukrecja bowiem przyspieszają gojenie się wrzodów żołądka (to tylko jedna z jej właściwości, według literatury wspomaga walkę z chorobami takimi jak: reumatyzm, choroby alergiczne, astma, stwardnienie rozsiane, nowotwory. Działa przeciwbakteryjnie, rozkurczowo i wykrztuśnie). Myślę, że w jego przypadku było to uzasadnione, z uwagi na to, że walczył z bakterią wywołującą wrzody. Jeśli nie masz takiej potrzeby nie zażywaj lukrecji.

Po zażyciu suplementów przykre dolegliwości ustały – już po dwóch godzinach powrócił apetyt i prawidłowa praca jelit. Myślę, że te dolegliwości mogły być tylko wstępem do poważniejszej choroby o nazwie kandydoza, czyli zakażenie drożdżakami. Przerost drożdżaków następuje właśnie w wyniku zachwiania flory bakteryjnej. Najprościej rzecz ujmując – każdy z nas ma w jelitach pewną ilość drożdżaków – ich ilość jest jednak kontrolowana przez pożyteczne bakterie o których wspominałam na początku wpisu. Kiedy bierzesz antybiotyk niszczysz owe pożyteczne bakterie i umożliwiasz rozrost drożdżakom doprowadzając niekiedy do grzybicy. W literaturze odnalazłam następujące objawy grzybicy jelit i innych organów: zaburzenia trawienia, odczuwalny nadmiar śluzu w organizmie, zmęczenie, rozdrażnienie, bóle stawów, bóle mięśni, brak stabilności emocjonalnej, utrata popędu seksualnego, świąd. Jeśli w trakcie brania oraz na długi czas po nim nie zadbasz o uzupełnienie pożytecznych bakterii możesz doprowadzić do grzybicy, która niestety leczona jest latami za pomocą środków farmakologicznych oraz diety eliminującej alkohol cukier, pieczywo, pszenicę i inne produkty od których tak wielu z nas jest uzależnionych.

Mój wniosek? Jeśli już masz wziąć antybiotyk zastanów się, czy aby na pewno sytuacja tego wymaga, jeśli już go przyjmujesz zadbaj o to, aby w efekcie nie doprowadzić swojego organizmu do poważniejszych chorób. Probiotyki z pewnością mogą Ci w tym pomóc:)

szwiz-300x176

Udostępnij wpis